Drukuj

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

laniewody1aMoja serdeczna koleżanka (psycholog) pisała pracę

magisterską o tym, jak w różnych krajach porozumiewają się zwierzęta. Polskie kaczki kwaczą, kozy beczą, a koty miałczą. Czyżby angielskie kaczki, nie wspominając o chińskich, nie używały dźwięku – kwa, kwa? I choć w Chinach słychać, że koza beczy, kot miałczy, a  kaczka kwacze, to Chińczyk uważa inaczej. Podobnie w swej zagrodzie - Anglik.

Porozumiewamy się gadając, paplając, lejąc wodę, ględząc, bajdurząc oraz pitoląc. Możemy też klekotać i pleść bez ładu i składu, a także pierdo....ć.  I tu zajrzałam do słownika synonimów. Złapałam się za głowę.

Komunikacja zachodzi, gdy odbiorca rozumie słowa tak jak my. W skutecznej komunikacji słowa oddają intencję. Ideę. Zamiar. Wyobrażenie. Mniemanie.

Nie interesuję się polityką ani w kontekście planu działania ani sposobu myślenia, a ono może oznaczać również domyślanie się. Obserwuję rzeczywistość wokół siebie. I taka konstatacja nasuwa mi się. Zwierzęta, pomimo iż wspomniani Chińczycy czy Anglicy słyszą ich „słowa” inaczej, nie mają kłopotów w komunikowaniu się. Chińska kaczka „dogada się” z angielską.

Potok słów wylewa się zewsząd. Słowa, niczym woda w lany poniedziałek, obmywają nas. Bynajmniej nie do czysta. Pozostają emocje. A dlaczego? Bo otóż w tej komunikacji jedni leją wodę, a drudzy pier...lą (sic!)

Do analizy powyższego skłonił mnie dziś Rafał B. prowadzący audycję pt. melo-słownik. Słuchałam jej rano, popijając kawę,  z podziwu wyjść nie mogąc jak te same słowa mają skrajnie różne znaczenia. Sprawa tyczyła kaloryfera. Stąd pewnie skojarzenie z wodą, jako że ta w rurach płynie.

 iwona

 

 

Iwona Gorzkiewicz 

 

inne artykuły autorkizerknij